Artykuł: Krótka historia Ebooków
Na samym początku ebooki były traktowane jako forma gratisu, darmowego dodatku, prezentu lub co najwyżej, jako
interesujące nowum technologiczne służące rozrywce lub/i uatrakcyjnieniu oferty danej witryny internetowej.
Nikt jeszcze wtedy nawet nie myślał, że ebooka można komukolwiek za cokolwiek sprzedać. Uważano, że to jest po
prostu niemożliwe, a ebooki traktowano, jako towar niesprzedawalny.
Sytuacja zmieniła się drastycznie, kiedy to w latach dziewięćdziesiątych pisarz Stephen King - znany autor
horrorów, wydawanych w sposób tradycyjny - podjął się ciekawego projektu. Otóż macierzyste wydawnictwo pisarza
opublikowało jego opowiadanie „Riding the Bullet” w wydaniu elektronicznym, jako ebooka. Plotka głosi, że stało
się to głównie z takiego powodu, że opowiadanie było słabe i nie rokowało większych szans na dużą sprzedaż,
a więc zysku dla samego wydawnictwa i autora. Za porozumieniem stron zdecydowano się zamieścić opowiadanie
w Internecie, jako ebook i w takiej formie je sprzedawać. Rezultat był niesamowity, gdyż skończyło się na tym,
że ponad 2 miliony osób zapłaciło za ściągnięcie tego opowiadania, co dało samemu pisarzowi ponad milion
dolarów zysku.
Wydarzenie to zapoczątkowało nowy rozdział w historii ebooków. Nagle przekonano się, że ebook to najzwyklejszy
towar na świecie, na którym można równie dobrze zarabiać, jak na czymś innym. Ponadto: przekonano się, że ebook,
jest jednym z najbardziej zyskownych towarów, jakie kiedykolwiek były dostępne, gdzie realne zyski kształtują
się na poziomie kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent. I wtedy rozpoczął się prawdziwy boom na ebooki,
ich złota era, która trwa po dziś dzień i jakoś nie ma żadnych widoków, aby miała się szybko skończyć, a wręcz
przeciwnie, jak się o tym przekonasz z dalszej lektury.
Dzisiaj sytuacja jest taka, że na przysłowiowym zachodzie, a głównie w USA, mamy prawdziwy wysyp ebooków na
przeróżne [choć niekoniecznie na wszystkie] tematy. Ebooki uczyniły już z wielu ludzi milionerów, a dla jeszcze
większej grupy osób, stanowią sposób zarabiania na życie. W USA czymś normalnym są nawet firmy, których
działalność opiera się na sprzedaży tylko i wyłącznie jednego ebooka. Przy średniej cenie ebooka kształtującej
się w okolicach 40 - 50 dolarów, sprzedaż na poziomie choćby 100 sztuk miesięcznie, przy kilkunastu lub nawet
kilkudziesięcio procentowym zysku oznacza niewiarygodnie dobry biznes. W tym miejscu należy wspomnieć o tym, że
obecnie dla większości firm zysk stanowi ok. jednej dziesiątej ceny sprzedawanego produktu, czyli 10%. Ponadto,
jest to zysk brutto od którego trzeba odliczyć należny podatek, więc faktyczny zysk netto [„na rękę”] wynosi
zaledwie kilka procent. Jak to porównać do zysków osiąganych ze sprzedaży ebooków?
Z kolei, jak wygląda sytuacja w Polsce? Ebooki są obecne i zauważalne także u nas, ale to niebo i ziemia
w porównaniu do USA, czy krajów Europy Zachodniej. Wyłączając małolaty sprzedające ebooki za 1, czy 2 PLN
poprzez serwisy aukcyjne, w Polsce jest bardzo mało osób, które zarabiają jakieś konkretne pieniądze na
ebookach (co najmniej kilkaset złotych miesięcznie), a jeszcze mniej takich, którzy zarabiają na życie dzięki
ich sprzedaży. Stwarza to bardzo dobrą sytuację dla wszystkich tych, którzy zamierzają lub chcieliby wejść na
ten rynek. W Polsce, jest on raz, że mało profesjonalny, a dwa - mało konkurencyjny. Nie ma jakiś wielkich
barier wejścia na rynek. To stwarza zupełnie nowe, unikalne i oryginalne możliwości dla każdego kto myśli
o zwiększeniu swoich zarobków [a kto nie myśli?] lub kogoś kto myśli o założeniu własnego biznesu. Patrząc na
rynek ebooków w USA można stwierdzić, że jest on – przede wszystkim – bardzo konkurencyjny. Z tego powodu nie
ma problemu z wydaniem własnego ebooka, ale jest problem z tym, aby uczynić z niego bestsellera. Przeważnie
dlatego, że po prostu już istnieje ebook dotyczący tego samego bardzo podobnego tematu, jak ten nasz. W Polsce
taka sytuacja, jest bardzo rzadko spotykana, więc jeśli miałbym określić najlepszy moment na zaistnienie na tym
rynku, to jest to właśnie teraz.
Wszelkie kopiowanie i wykorzystanie w celach publicystycznych lub marketingowych dozwolone
tylko i wyłącznie za podaniem źródła.
|